Ale nie – ty zgadzałeś się na wszystkie moje szalone eskapady. Nie sprawdzałeś, gdzie wyjeżdżam, z kim, po co. A mnie nosiło. Pół biedy, gdy jechaliśmy gdzieś całą bandą, ale zdarzały się przecież i inne. Tak jak wtedy, gdy na spływ kajakowy pojechałam tylko z Grześkiem. Ja nie miałam żadnych obowiązków, ty wiele. Zdradziłam (podwójnie) i nie mogę z tym żyć. - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Zaginięcie Madeleine McCann. Głos zabrał Jasnowidz Jackowski. Kobieta.wp.pl, 04.06.2020. Zaginięcie Madeleine McCann o śledztwie znów zrobiło się głośno. Vay Tiền Nhanh. Re: zdradziłam męża na weselu Odpowiedz~kasia Piątek, 4 stycznia 2019 (16:58) Mam problem. Zdradziłam męża na weselu, ten jeden raz. To była jakaś daleka moja rodzina, za mąż wychodziła kuzynka, której pewnie już nie zobaczę. Na taniec weselny zaprosił mnie jakiś kolega pana młodego. Arek? Artek? Jeny, nawet nie pamiętam jego imienia. Mąż już odpływał, ja też byłam mocno wstawiona. I coś się zadziało. Chwilę później, gdzieś na pięterku, zdradziłam męża gdy spał. I powiedziałabym, że to tylko zdrada na weselu, że to jeden jedyny raz i można zapomnieć. Problem w tym, że zdradziłam męża i jestem w ciąży teraz... I nie wiem, czy z mężem, czy z tym gościem. Co teraz mam zrobić? Skoro zdradziłam męża na weselu i są takie problemy, to mówić mu o tym? Czy on mnie znienawidzi? Chcę utrzymać moje małżeństwo! fot. Adobe Stock Spędziłam cztery godziny w galerii handlowej, teraz padam z nóg. Marzę tylko o tym, żeby przysiąść gdzieś i odpocząć. Na szczęście w cukierni na półpiętrze właśnie zwalnia się stolik, dopadam go z westchnieniem ulgi. Po chwili kelnerka stawia przede mną filiżankę z kawą i wuzetkę. W myślach robię przegląd zakupów: dla mamy perfumy, dla ojca książka, dla córki dres i pluszowy miś. Do kupienia został mi ostatni prezent, wyjątkowy… Rok temu nie miałam podobnego dylematu. Ale też w ogóle mnie nie cieszyły przygotowania do świąt. Po raz pierwszy miałam je spędzić bez Maćka. Byłam wtedy pijana, nic nie pamiętam Tworzyliśmy udane, kochające się małżeństwo. Wszystko zmieniła jedna sprzeczka – nawet nie pamiętam już o co. Doszło do niej na imprezie karnawałowej organizowanej przez firmę, w której pracował mąż. Obrażony postanowił wrócić do domu. – Nie wygłupiaj się – zaprotestowałam. – Przecież zabawa dopiero się rozkręca. – Jak chcesz, to możesz zostać – wzruszył ramionami. – A żebyś wiedział, że zostanę – krzyknęłam za nim, po czym ruszyłam do baru. Musiałam sporo wypić, bo niewiele pamiętam z tamtego wieczoru. Wiem tylko, że obudziłam się w obcym łóżku obok mężczyzny, którego w ogóle nie znałam. To był dla mnie szok. Nigdy wcześniej nie zdradziłam Maćka i na pewno nie zrobiłabym tego świadomie. Ale stało się. Ubrałam się czym prędzej i po prostu uciekłam. Świtało. W domu długo płakałam, stojąc pod prysznicem i próbując zmyć z siebie brud ostatniej nocy. Położyłam się w pokoju córki, bo czułam się niegodna spać w jednym łóżku z mężem, którego właśnie zdradziłam. Gdy wstałam, już go nie było. Na szczęście, bo nie zniosłabym jego spojrzenia. Przez cały dzień zastanawiałam się, co mu powiedzieć. I jak to zrobić. A może lepiej w ogóle nic nie mówić? Wrócił do domu późno i bez słowa zaczął się pakować. – Co ty wyprawiasz? – wykrztusiłam przez zaciśnięte gardło. – Nie udawaj – rzucił, nawet na mnie nie patrząc. – Cała firma trąbi tylko o tym, co robiłaś wczoraj na imprezie. Stałam jak skamieniała, patrząc na męża wrzucającego do walizki koszule, krawaty, bieliznę. Wreszcie zdobyłam się na odwagę, podeszłam do niego i wyszeptałam przez łzy: – Porozmawiajmy. – Co mi chcesz powiedzieć? – spojrzał na mnie zimno. – Że to wszystko nieprawda? Nieprawda, że się upiłaś, że pozwalałaś Krzyśkowi, żeby cię obmacywał w tańcu i że potem razem wyszliście? No powiedz! Nieprawda?! Jego krzyk musiał obudzić Hanię, bo usłyszałam jej płacz. – Nigdzie nie idź – poprosiłam. – Zaraz wracam. Jednak zanim udało mi się uspokoić córkę, trzasnęły drzwi. Wybiegłam na klatkę schodową, wołając histerycznie: – Maciek! Maciek! Nie zostawiaj nas! Wybacz mi! Oprzytomniałam dopiero na widok przerażonej Hani, stojącej boso na lodowatej podłodze. Wiele razy próbowałam potem kontaktować się z Maćkiem – bezskutecznie. Nie odbierał moich telefonów, nie odpowiadał na SMS-y ani maile. Dowiedziałam się, że zwolnił się z pracy i wyjechał do brata do Łodzi. Raz w tygodniu odwiedzał Hanię, ale nie zgadzał się, abym uczestniczyła w tych spotkaniach. Oczywiście czasem rozmawialiśmy, były to jednak wyłącznie konkretne ustalenia dotyczące małej, alimentów czy spraw urzędowych. Kiedy zaczynałam mówić o nas, Maciek natychmiast ucinał temat. Bardzo pomogło mi wtedy wsparcie rodziców. Tylko dzięki nim nie załamałam się. We wrześniu Hania poszła do przedszkola, a ja wróciłam do pracy. O Maćku nie przestałam myśleć, lecz musiałam jakoś poukładać sobie życie na nowo. Dostałam drugą szansę Mijały miesiące, zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Najchętniej w ogóle bym ich nie organizowała, nie mogłam jednak pozbawiać Hani radości związanej z choinką, śpiewaniem kolęd, wypatrywaniem pierwszej gwiazdki na niebie i Mikołaja. Na wigilijnym stole, jak każe tradycja, zostawiłam jedno nakrycie dla niespodziewanego gościa. W głębi duszy miałam oczywiście nadzieję, że tym gościem będzie mój mąż. Przecież święta to czas cudów. Kończyliśmy już wigilijną kolację, kiedy nagle rozległ się dzwonek do drzwi. – Czyżby to był święty Mikołaj? – zażartowała moja mama. – Mikołaj! – Hania zeskoczyła z krzesła i pognała do drzwi. – Kochanie, wiesz, że nie wolno ci nikomu otwierać – krzyknęłam ostrzegawczo, czym prędzej ruszając za córeczką. To rzeczywiście był Mikołaj. Miał białą brodę z waty, wielką czapę i długi czerwony płaszcz. – Czy są tu jakieś grzeczne dzieci? – zahuczał dobrotliwie. – Ja jestem grzeczna – pisnęła mała, na wszelki wypadek chowając się za mną. – Ho, ho, ho! Przyniosłem dla ciebie prezent. Podał Hani pudełko ozdobione wielką różową kokardą. – Zostań – poprosiłam Mikołaja, kiedy podekscytowana córka zniknęła z babcią w pokoju. Maciek chwilę milczał, jakby się nad czymś zastanawiał. A potem odezwał się ciepłym, wzruszonym tonem, którego nie słyszałam od miesięcy: – Spróbuję. Minione święta były najpiękniejszymi w moim życiu. Dostałam wtedy zupełnie wyjątkowy prezent: drugą szansę. – Przedświąteczne zakupy? – ze wspomnień wyrywa mnie znajomy kobiecy głos. To Martyna, koleżanka Maćka z jego byłej pracy. Uśmiecham się niepewnie. Nie widziałyśmy się ponad półtora roku, to znaczy od tamtej… tamtej koszmarnej imprezy. – Mogę się przysiąść? – pyta i nie czekając na odpowiedź, siada na przeciwko mnie. – Dobrze wyglądasz. Co tam u Maćka? Podobno pracuje u konkurencji. – Tak – odpowiadam zdawkowo. – U nas wszystko dobrze. – Posłuchaj, Lidka – Martyna poważnieje. – Dobrze, że cię widzę, bo… – milknie, jakby szukała odpowiednich słów. – Powinnam ci to wcześniej powiedzieć. – Co takiego? – czuję, że robi mi się gorąco. – O tej historii. No wiesz, wtedy na imprezie. – Nie chcę o tym rozmawiać – podrywam się z krzesła. – Poczekaj! – chwyta mnie za rękaw płaszcza. – Wtedy do niczego nie doszło. No wiesz, między tobą a Krzyśkiem. Robi mi się słabo. Opadam na krzesło, aby się nie przewrócić. – Po nowym roku szef z B-1 odchodził na emeryturę – opowiada Martyna. – Było dwóch kandydatów na jego miejsce, Maciek i Krzysiek. Krzyśkowi bardzo zależało na tym awansie i kombinował, jak by tu podłożyć Maćkowi świnię… A więc to wszystko ukartował Krzysiek Konkurent mojego męża, będąc świadkiem naszej kłótni, wymyślił chytry plan. Upił mnie (co nie było trudne), a potem zaczął podrywać. Robił to wyjątkowo nachalnie, pilnując, by mieć jak najwięcej widzów. Gdy niemal usnęłam, zaciągnął mnie do taksówki i zawiózł do siebie. A następnego dnia zadbał o to, żeby wiadomość, z kim spędziłam noc, dotarła do mojego męża. Upokorzony Maciek niemal natychmiast się zwolnił, ustępując pola Krzyśkowi. – Intryga intrygą, ale to nie zmienia faktu, że byłam wtedy u niego i nic nie pamiętam. – Nic się nie wydarzyło – upiera się Martyna. – Znam Krzyśka jeszcze ze studiów i wiem, że mi ufa. Kiedyś w przypływie szczerości opowiedział mi o tamtej akcji. Kiedy kładł cię do łóżka, mamrotałaś, że chcesz wracać do domu, do męża. Musiał się nieźle nagimnastykować, żeby rozebrać cię przynajmniej do bielizny. Poza tym – wybacz szczerość – ale, jak powiedział, on nie lubi takich szkieletów jak ty. Jeszcze nigdy krytyczna uwaga o moim wyglądzie nie sprawiła mi takiej przyjemności. Rozstajemy się w dobrych humorach. Nie mam prezentu dla męża, ale wiem, co ode mnie dostanie. Prawdę. Więcej listów do redakcji:„Adoptowaliśmy chłopca. Po 7 latach postanowiłam, że oddamy go z powrotem do domu dziecka”„Nie mieszkam z mężem, bo ciągle się kłócimy. Spotykamy się 2 razy w tygodniu i w weekendy”„Mąż miał na moim punkcie obsesję. Nie chciał się mną z nikim dzielić. To doprowadziło do tragedii” Nie wiem, jak to wszystko mogło się wydarzyć, czuję się teraz najgorzej i nie mam pojęcia, co robić. Wyrzuty sumienia chyba nigdy mnie nie opuszczą… itsmejust @ Jestem w długoletnim, szczęśliwym związku. Owszem, i kryzysy nam się zdarzały, ale jakoś udało nam się wychodzić z nich w miarę obronną ręką. W końcu miłość wszystko zwycięża, prawda? Rozmawialiśmy kiedyś o zdradach i oboje jednogłośnie zgodziliśmy się, że ich totalnie nie akceptujemy i gdyby którejś ze stron coś takiego się przytrafiło, oznacza to koniec naszego związku i to bez najmniejszych chociażby dyskusji. Szczerze mówiąc zawsze byłam pewna, że gdyby komuś miał się zdarzyć skok w bok, to na pewno nie mnie. Aż do tej cholernej firmowej imprezy, podczas której alkohol lał się strumieniami. Owszem, to prawda, że tego dnia rano pokłóciłam się ze swoim facetem, ale to akurat absolutnie niczego nie usprawiedliwia. Jeden drink, drugi, trzeci, szampan…czułam, że powinnam już przestać, bo zaczyna kręcić mi się w głowie, wszystko wiruje, a ja nie ogarniam rzeczywistości. Nie przestałam. W rezultacie wylądowałam w hotelowym pokoju z własnym szefem. Gdy było po wszystkim, momentalnie wytrzeźwiałam i złapał mnie kac moralny, który trzyma do dziś. Wiem, że zachowałam się karygodnie, ale boję się, że jeśli przyznam się do wszystkiego, to będzie oznaczało koniec mojego związku. Z drugiej strony nie mam ochoty żyć z takimi wyrzutami sumienia i ze strachem, że to się w jakiś sposób wyda. Co powinnam w tej sytuacji zrobić? Kobiece Wyznania kobiece wyznania historia życie związek zdrada | 17 lutego Zdradziłam męża z własnym szefem i potrzebuje Waszej pomocy.... 2017-02-17 07:29:49 2017-01-03 13:32:14

zdradziłam męża na weselu